sobota, 2 września 2017

** Glamshadows, czy warto? **

Glamshadows, glamkosmetyki to temat bardzo gorący w polskiej blogofserze. Marka stworzona przez Hanię - digitalgirl podbiła serca (i portfele :P) miłośniczkom makijażu, zbieraczkom, testerkom, w zależności do jakiej kto grupy się zalicza :D Ja również uległam czarowi Hani oraz tym z jaką pasją i zaangażowaniem opowiada o swoich kolorowych dzieciach, tym bardziej że zawsze ufałam jej opinią oraz recenzjom i uważam że jest to z niewielu jutuberek, które są rzeczywiście wiarygodne mimo dużej widowni :) 

Jak widać poniżej na zdjęciach moja kolekcja glamshadows jest średniej wielkości w tym mam jeszcze rozświetlacz glam oraz paletę, która niestety była jako edycja limitowana (nie wiem czy nadal można ją dostać). 

Każdy wkład to koszt 12 złotych, na pewno można o tych cieniach powiedzieć że są dobrze napigmentowane, ale niestety problem jest taki, że cienie z formułą power pigment (bingo, paprykarz, landrynka, dzika malina, tango i sorbet) dobrze blendują się tylko między sobą, przy próbie połączenia z cieniami z wcześniejszych edycji robi się jedna wielka plama koloru, cienie się zacierają i zamiast ładnych przejść robi się dosłownie kupa na oku. Kolejnym problemem z cieniami o tej wzmocnionej formule jest farbowanie powieki, nie ważne czy nałożysz na powiekę korektor + bazę, możesz mieć pewność że powieka będzie zafarbowana na przynajmniej 2 dni, mimo porządnego demakijażu. Lubię tą formułę i łatwość z jaką pracuje się z cieniami power pigment, ale uważam że NIE są to cienie dla początkujących osób, które dopiero co zaczynają przygodę z makijażem. Osypywanie się tutaj jest również dość sporym minusem. 


Co do reszty cieni to moje ulubione Pralina, Kosmiczna Pieczarka, Różowe Złoto i Czekoladowa Róża - przepięknie połsykują, ale polecam je nakładanie palcem - wtedy najpiękniej można wydobyć z nich blask - tutaj nie mam nic do zarzucenia. 
Świecąca morela i wata cukrowa - również polecam nakładanie palcem, są do siebie dość podobne, z tym że wata cukrowa jest bardziej delikatna, opalizująca a świecąca morela już bardziej "rzuca się w oczy".

Teracotta jako jedyny cień w kolekcji który jest z serii beztalkowców, piękny ale trochę trudny w pracy, najlepiej nakłada się go syntetycznym pędzelkiem (również na mokro!), nie sypie się, jeden z ładniejszych i moim zadniem must have :)

Ej rudy! to bardzo ciekawy typ cienia, przypomina mi trochę formułę Double Sparkle z inglota, czyli mat z zatopionymi drobinami - tutaj jednak Hania lepiej rozgrała sprawę i tak jak w inglocie te drobiny są wręcz chamskie i widoczne - tak w przypadku tego glamShadow jest zupełnie odwrotnie! Satynowy mat z ultra delikatnymi drobinami, mój osobisty faworyt lata i podejrzewam, że sezonu jesiennego również :) trochę się osypuje. 


Mulat i miodowy, szczerze kiedy zobaczyłam te dwa cienie u Hani na filmie, przepadłam i od razu je kupiłam. Świetna pigmentacja, łatwe i przyjemne rozcieranie oraz budowanie koloru, są bardzo miękkie ale uwaga! nie osypują się, co jest mega plusem. Są to dwa dość wyjątkowe cienie, które mało jakie firmy mają, a które łatwo jest dostać w PL, uwielbiam je i kiedy nie wiem co założyć na oczy, wybieram te dwa cienie! Polecam, polecam i jeszcze raz polecam, musicie je mieć! 

Atrament i Indygo, piękne dwa głębokie odcienie fioletu oraz granatu, są przepiękne, niesamowicie napigmentowane, matowe, dobrze się z nimi pracuje, chociaż tutaj radzę być ostrożnym i na spokojnie budować je na oku, pośpiech nie jest tutaj dobry i zdecydowanie odradzam jeżeli macie tylko 10 minut na coś na oku. Często używam ich również do robienia kresek kolorowych na oczach, wychodzą bardzo przyzwoicie, osypują się, ale za taką jakość matowych ciemnych cieni jestem w stanie im to wybaczyć :) 

Błękitny burgund, niestety ale chyba mój największy zawód ze wszystkich cieni glam jakie mam, piękny kolor, jest absolutnie cudowny gdy się go widzi (przypomina mi inglotowski pigment nr 120 :P), ale jakość jest zła, na powiece bardzo zanika gdy się chce zblendować z nim inny cień, nie pomaga tutaj baza, nie pomaga również klej nyxa, który wielbię ponad niebiosa, nie pomoże również wklepywanie palcem, na mokro, na sucho, uważam że ten cień jest zdecydowanie do kitu, już nie mówiąc o tym że większość pigmentu i tak zostanie na policzkach. NOŁP.

 Mokry bąbelek, szmaragdy, dominikana i smerfetka, grupa błękitnych i zielonkawych cieni o dobrej jakości oraz pigmentacji, na powiece nie sprawiają problemów, dobrze się je nakłada pędzlami oraz palcami, nie sprawiają problemów, chociaż cień Szmaragdy preferuję nakładać np na zieloną bądź niebieską kredkę w celu wyciągnięcia jego pigmentacji. Na spokojnie każdy sobie poradzi z tymi cieniami :) 


O palecie Glamshadows Edycja I, mogę napisać śmiało, że ta edycja cieni jest fenomenalna! Pigmentacja jest genialna, jakość świetna, bez zbędnego osypywania i jedyne co żałuję że to limitka, bo te cienie powinny być normalnie w sprzedaży. Wiem, że nie wszystkim ta kompilacja kolorów przypadła do gustu, bo po prostu nie każdy lubi tą dominację fioletów, ale dla mnie ta paleta to mistrzostwo.


Podsumowując mój przydługawy wpis, uważam że warto wypróbować cienie od Hani, wiem że każdy ma inną taktykę co do pracy z cieniamia, ich nakładaniem oraz tym co kładą na powieki przed. Nie mówię, że cienie z którymi ja mam problem będą problemem u innych. Każdy wkład to tylko 12 złotych i można sobie skomponować naprawdę porządną paletę do codziennego użytku, zwłaszcza jeżeli nie jesteście fankami "gotowych" palety typu Urban Decay, Zoeva i itp. Ja z pewnością na jakieś cienie się jeszcze pokuszę, tym bardziej że mam kilka na chciejliście.

A wy macie Glamshadows? Czy dopiero przymierzacie się do zakupu? Dajcie znać! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję z góry za każdy otrzymany komentarz, cieszy mnie każde Wasze słowo, opinia lub sugestia skierowana na temat tego co piszę lub byście chciały abym napisała :)

Ps. Proszę nie zostawiać linków do swoich blogów i promować ich u mnie, każdy kto zostawi komentarz pod moimi postami ma zagwarantowaną pewność, że odwiedzę ich profil/bloga.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Labels

ABH Alverde Anastasia Beverly Hills Archie's Girls ArtDeco Astor Astor Perfect Stay Avon Avon Planet Spa Balea Balea balsamy Balea Bodybutter BB Krem bebe Bell Benefit BH Cosmetics Błyszczyki Bourjois Bourjois 123 Perfect Bronzer Brwi Bubchen Bubel Catrice Catrice Colibri Catrice Cucuba Catrice Hollywood's Fabulous 40ties Catrice spectaculART Catrice Une Deux Trois Chanel cienie Clarins Collection Color Tattoo Cut Crease Czerwone Brwi czerwone usta Dior DM Essence Essence Class of 2013 Essence Fantasia Essence Home Sweet Home Estee Lauder Eveline Eveline Cosmetics Eyeliner Face Chart Fenty Beauty FOTD Garnier Garnier BB Krem Garnier Hydra Adapt Giorgio Armani GlamShadows Golden Rose Hakuro Holika Holika Inglot Inglot Noble Joko Kiko Kobo kocie oko Kosmetyki Kreski L'Oreal La Roche Posay Laura Mercier Liz Earle LORAC Lovely MAC MAC Mineralize Skinfinish MAC Temperature Rising Maestro MakeUp Geek Makeup Revolution Makijaż makijaż kolorowy makijaż na dzień Makijaż w brązach Manhattan Max Factor Maybelline Maybelline Fit Me Mazidełka do ust MeMeMe Miss Sporty Mixed Metals Modern Renaissance MUR Nabla nowości NYX Olejek Sesa P2 P2 Nail Polish Sand Style palety Pielęgnacja skóry wokół oczu Pielęgnacja ust Pierre Rene pigment podkład Recenzja Revlon Rimmel Rival de Loop Rozdanie Róż Sephora Shiseido Sleek Sleek Au Naturel Sleek Lipstick Palette Sleek Monaco Sleek Respect Sleek Siren Sleek Sunset Smarowidła do ciała smoky eye Step by Step Stripped Nude swatche Szminka szminki TAG The Body Shop Ulubieńcy Ulubieńcy miesiąca Urban Decay Vichy Dermablend Violet Voss Wibo wieczorowy makijaż wkłady Yves Rocher Zakupy Zoeva