niedziela, 2 października 2016

* [Ciąża] PUPPP, czyli swędząca pokrzywka ciężarnych i o tym jak pozbyłam się jej naturalnymi sposobami *

Rzadko kiedy na blogu dzielę się z Wami swoim trochę bardziej prywatnym życiem i tym co u mnie się dzieje, jednak pomysł na ten wpis podrzuciła mi mama a i sama szukając wówczas sposobów na pozbycie się tego ustrojstwa, znalazłam zaledwie parę wskazówek na polskich stronach internetowych. Najwięcej natomiast dokopałam się na zagranicznych forach, gdzie ta przypadłość, a właściwie dermatoza ciążowa jako główny temat pojawia się bardzo często. Nie będzie to również post okraszony wieloma zdjęciami z mojego własnego przebiegu tej "choroby", ponieważ takowych nie robiłam, a sama pokrzywka i wysypka smacznie niestety nie wyglądają.

Przechodząc do tematu, nigdy nie spodziewałam się, że ciąża może przynieść mnóstwo upierdliwych dolegliwości, które potrafią całkowicie popsuć humor i radość z noszenia swojego brzdąca, a zamieniają te wszystkie dni w jedno wielkie odliczanie do końca męczarni :P Obecnie mój tydzień to ciąży w trakcie pisania tego tekstu to 34. Sama dermatoza pojawiła mi się na początku 32 tygodnia. W swojej ciążowej pielęgnacji używałam głównie kosmetyków Palmers i nieszczęsnej oliwki w żelu do pielęgnacji ciała od Johnnsons (o nich później!) oraz mocno nawilżającego balsamu do ciała na przemian z olejem kokosowym nierafinowanym.

Czym jest PUPPP?

Swędzące ogniskowe grudki i pokrzywki ciężarnych = PUPPP (pruritic urticalial papules and plaques of pregnency) (PUP dermatosis, papulae-urticatae-pruritus dermatosis) – dermatoza ciążowa obrazem klinicznym przypominająca rumień wielopostaciowy. Zmiany o charakterze obrzękowych grudek i pokrzywkowych bąbli, a niekiedy również drobniutkich pęcherzyków rozpoczynają się od okolic objętych rozstępami ciążowymi (podbrzusze, uda, sutki) i rozprzestrzeniają się na tułów i kończyny. Twarz, dłonie, stopy i śluzówki pozostają wolne od wykwitów. Zmianom towarzyszy dotkliwy świąd. Początek ma miejsce w III trymestrze ciąży, niekiedy też krótko po porodzie. Częściej dotyczy ciężarnych z ciążą mnogą. Nie stanowi żadnego zagrożenia dla płodu.

Swędzące grudki i ogniska pokrzywkowe w przebiegu ciąży (Pruritic urticarial papules and plaques of pregnancy – PUPPP)
Choroba została po raz pierwszy opisana w 1979 roku przez Lawleya i wsp. Etiologia choroby i częstość jej występowania nie została poznana. Wynika to z faktu, że w przypadku wystąpienia łagodnej formy tego schorzenia, często pozostaje ono nierozpoznane lub traktowane jest jako zmiany polekowe, rumień wielopostaciowy, świerzb lub poronny Pemphigoid gestationis. Coraz częściej podkreśla się, że PUPPP może być jedną z najczęściej występujących chorób w okresie ciąży. PUPPP pojawia się zwykle w trzecim trymestrze ciąży, zwykle u pierwiastek. Zmiany skórne są wielopostaciowe. Początkowo są to bardzo swędzące grudki obrzękowe i wykwity pokrzywkowe. Swędząca osutka jest charakterystycznym objawem wyróżniającym tę chorobę z grona pozostałych dermatoz ciążowych . Grudki mają średnicę 1-2 mm, mogą być otoczone jasnymi obwódkami, blednącymi pod wpływem ucisku. Rzadko pojawiają się wielokształtne bąble pokrzywkowe, małe pęcherzyki i nadżerki, a w przypadku rozszerzenia się zmian skórnych, toksyczne rumienie. Zmiany o charakterze pęcherzy nie występują . W 80% przypadków wysiew zmian rozpoczyna się w miejscu występowania rozstępów na skórze podbrzusza oszczędzając okolicę okołopępkową, po czym wykwity rozprzestrzeniają się zajmując uda, pośladki i ramiona. Osutka ustępuje bezpośrednio lub kilka tygodni po porodzie. Powikłań nie stwierdza się. W kolejnych ciążach rzadko występują nawroty choroby . Dermatoza nie stanowi zagrożenia dla matki i dziecka . Nie wykazano związku tej choroby ze stanem przedrzucawkowym, atopią, chorobami autoimmunologicznymi oraz opryszczką ciężarnych. Wyniki badań dodatkowych są w PUPPP prawidłowe.
Leczenie jest objawowe i ogranicza się do zewnętrznego stosowania kortykosterydów. W cięższych stanach zachodzi konieczność doustnego podawania kortykosterydów (prednizon w dawce 20-40 mg/dobę). Zastosowanie małych dawek prednizolonu przez krótki okres jest zarówno skuteczne jak i bezpieczne . Leki przeciwhistaminowe i emolienty są mniej efektywne niż zewnętrzne i ogólnie zastosowane kortykosterydy.



(źródło: zdrowie-kobiety.pl)

Czyli to co mi się samej udało znaleźć kiedy wstukałam w google swoje objawy. Jak się u mnie zaczęło? Bardzo niewinnie, czyli od świądu wkoło pępka, który zaczął rozprzestrzeniać się na coraz to większą powierzchnię brzucha. Nadmienię jeszcze, że jak na ten tydzień ciąży mój brzuch jest niewielki i jak na razie to w ciąż nie wiem czym są ciążowe rozstępy. Swędzenie było naprawdę nie do zniesienia i chwilową ulgę przyniosło mi nałożenie bardzo grubej warstwy wcześniej wspomnianej oliwki w żelu, niestety kolejnego dnia rano kiedy spojrzałam na swój brzuch było już tylko coraz gorzej, ponieważ pojawiło się zaczerwienienie oraz paskudna wysypka przypominająca różyczkę, niewiele czekając zadzwoniłam do ginekologa prowadzącego, powiedziałam mu jaka jest sytuacja i zalecił dermatolog, lekarz rodzinny bądź kupno w aptece maści Laticort na bazie hydrokortyzony której działanie jest szeroko opisane jako lek wspomagający łagodzenie objawów m.in alergii skórnych. Fakt po tej maści świąd ustępował na 2-3h, niestety ani nie pomógł zwalczyć paskudnej wysypki, która była gorsza z dnia na dzień ani nie zatrzymywał jej rozprzestrzeniania się. Jednym z najgorszych moich błędów było zwyczajnie drapanie się. Co robiłam dalej? Początkowo odstawiłam na kilka dni cytrusy, następnie czekoladę i słodycze a w dalszej kolejności mleko i ogólnie nabiał, efekty były zerowe, a w tym samym czasie wysypko-placki zaczęły obejmować mi ręce, przedramiona, ramiona oraz dekolt. Zaczęłam pić wapno, które odrobinę również hamowało świąd i odstawiłam całą pielęgnację ciała, czyli został mi sam olejek do ciała pod prysznic a do nawilżania tylko i wyłącznie olej kokosowy, którym smarowałam się i nadal to robię do dnia dzisiejszego (w tym przypadku pamiętajcie, zero gorącej wody w czasie pryszniców czy kąpieli i im bardziej nawilżona skóra tym lepiej!). 

W międzyczasie szukania pomocy u lekarza rodzinnego, od którego dostałam skierowanie na próby wątrobowe (aby wykluczyć bądź potwierdzić cholestazę), a które wyszły bardzo dobrze, placki a w zasadzie rumień pojawił się na uszach i powoli przechodził na twarz. Rozwiązanie "problemu" znalazłam na zagranicznym forum, gdzie kobiety opisywały swoją nieudaną walkę z PUPPP za pomocą leków, a zaczęły własne domowe kuracje. Co udało mi się znaleźć i co sama stosuję?:


  • Pine Soap Tar - czyli nic innego jak naturalne mydło sosnowe, które ma właściwości kojące i nawilżające. Nadaje się do skóry alergicznej, wrażliwej, z problemami dermatologicznymi. Ja swoją kostkę, która najbardziej mi odpowiadała znalazłam tutaj i po pierwszym użyciu odczułam ulgę w postaci złagodzenia zmian, zwłaszcza tych które najbardziej mnie swędziały. Dzisiaj po ok 8 dniach używania mydełka z czystym sumieniem mogę napisać, że ono faktycznie działa. Moja skóra na chwilę obecną jest czysta od czerwonych placków, zdecydowanie bardziej nawilżona i przyjemnie ukojona. To mydełko wydaje się być bardzo wydajne, a więc pod prysznicem będę używała go tak długo aż się nie wykończy.
  • Puder / zasypka dziecięca - ja używałam pudru alantan, zwłaszcza na noc na całe ręce, dekolt oraz policzki gdzie pojawił mi się rumień. Rewelacyjnie niwelował uciążliwe swędzenie, które utrudniało mi spanie.
  • Ocet jabłkowy - zapewne na Waszej twarzy zagości wyraz typu "wtf" ale tak, również kobity polecały i z czystej ciekawości nasączyłam wacik octem i użyłam go w każdym miejscu gdzie mnie skóra swędziała. Świąd znikał jak ręką odjął, a i same zmiany bledły. Stosowałam ocet przez ok 5 dni, dwa razy dziennie. Nakładałam go na jakieś 20-30 minut, następnie szłam pod prysznic, ponieważ po dłuższym czasie przesuszał skórę i odczuwałam niemiłe ściągnięcie.
  • Olej kokosowy - jedyny słuszny produkt do nawilżania skóry, no może obok oliwki Hipp którą również polecam. Jak wspomniałam już wcześniej, im bardziej nawilżona czy nawet i natłuszczona skóra tym lepiej, ja sama smaruję się 2-3 razy dziennie a w miejscach, w których miałam rumień skóra jest ekstremalnie przesuszona, dlatego na poszczególne partie ciała olej nakładam do 5 razy dziennie. Pięknie nawilża,a dodatkowo przyspiesza regenerację skóry.
  • Probiotyki, wapno, świeżo wyciskane soki z cytrusów, owoców i warzyw - o wapnie wspominałam wcześniej, probiotyki na forum polecały ze względu na to, że często od PUPPP u dzieci pojawia się alergia na pokarm, składniki kosmetyków i itp. Dlatego do końca już ciąży warto łykać kapsułki lub jeść jogurty naturalne i pić kefiry. Świeże soki wyciskam codziennie od długiego czasu, ponieważ jest to największa i najbardziej naturalna forma witamin. Z tego co wyczytałam również na forum to właśnie zawarta w nich witamina C pomaga w dużej mierze oczyszczać organizm i "uwalniać" go od w moim przypadku pokrzywki ciążowej. Nie polecam za to soków kupnych. 
Skuteczne w walce z tym rodzajem pokrzywki podobno są kąpiele owsiane, ja niestety z racji braku wanny nie próbowałam, zaopatrzyłam się jednak w mydełko owsiane które ma właściwości peelingujące oraz posiada witaminy i mocno nawilża skórę. Nie wiem czy działa identycznie jak kąpiel, ale działa, skóra jest miło oczyszczona z martwego naskórka i odżywiona. Zakupiłam jeszcze nagietkowe, jednak póki co nie używałam go. Na forum była polecana do stosowania sól morska, lub mydło z solą morską, jednak przy bardzo wrażliwej skórze i tym bardziej przy tej pokrzywce, mogłoby ono bardziej tą skórę podrażnić niż rzeczywiście pomóc, więc odpuściłam. 

Wiem, że mój wpis jest dość długi i zapewne chaotyczny, jednak starałam się przekazać jak najwięcej informacji, których sama szukałam na polskiej stronie internetów, a które znalazłam na zagranicznych forach. Jak widać, niektóre dolegliwości można wyleczyć samemu, bez zbędnego wydawania pieniędzy na leki oraz lekarzy, jednak w przypadku ciąży jest kilka różnych odmian chorób skórnych (które uaktywniają się tylko i wyłącznie w przypadku ciąży!) i lepiej być w kontakcie ze swoim ginekologiem, bo może faktycznie jednak leki okażą się lepsze niż domowe kombinowanie. Cała kuracja zajęła trochę ponad tydzień czasu, sporadycznie zdarza mi się, że skóra swędzi, jednak nie pojawiają się już na niej rumienie, staram się nie przegrzewać ciała i ciągle nawilżam skórę. Jak na razie to pomaga i mam nadzieję, że po porodzie wszystko ustąpi, a dziecko nie będzie alergikiem. 

Nie życzę nikomu pokrzywki ciążowej, ale jeżeli u którejś z obecnych lub przyszłych brzuchatek coś takiego wystąpi to mam nadzieję, że mój wpis w chociaż niewielkim stopniu pomoże. Na wszelkie pytania odpowiem w komentarzach lub zawsze można naskrobać do mnie e-mail. Odpowiem na 100%, bo wiem jak bardzo jest to upierdliwe! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję z góry za każdy otrzymany komentarz, cieszy mnie każde Wasze słowo, opinia lub sugestia skierowana na temat tego co piszę lub byście chciały abym napisała :)

Ps. Proszę nie zostawiać linków do swoich blogów i promować ich u mnie, każdy kto zostawi komentarz pod moimi postami ma zagwarantowaną pewność, że odwiedzę ich profil/bloga.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Labels

ABH Alverde Anastasia Beverly Hills Archie's Girls ArtDeco Astor Astor Perfect Stay Avon Avon Planet Spa Balea Balea balsamy Balea Bodybutter BB Krem bebe Bell Benefit BH Cosmetics Błyszczyki Bourjois Bourjois 123 Perfect Bronzer Brwi Bubchen Bubel Catrice Catrice Colibri Catrice Cucuba Catrice Hollywood's Fabulous 40ties Catrice spectaculART Catrice Une Deux Trois Chanel cienie Clarins Collection Color Tattoo Cut Crease Czerwone Brwi czerwone usta Dior DM Essence Essence Class of 2013 Essence Fantasia Essence Home Sweet Home Estee Lauder Eveline Eveline Cosmetics Eyeliner Face Chart FOTD Garnier Garnier BB Krem Garnier Hydra Adapt Giorgio Armani Golden Rose Hakuro Holika Holika Inglot Inglot Noble Joko Kiko Kobo kocie oko Kosmetyki Kreski L'Oreal La Roche Posay Laura Mercier Liz Earle LORAC Lovely MAC MAC Mineralize Skinfinish MAC Temperature Rising Maestro MakeUp Geek Makeup Revolution Makijaż makijaż kolorowy makijaż na dzień Makijaż w brązach Manhattan Max Factor Maybelline Maybelline Fit Me Mazidełka do ust MeMeMe Miss Sporty Mixed Metals MUR nowości NYX Olejek Sesa P2 P2 Nail Polish Sand Style palety Pielęgnacja skóry wokół oczu Pielęgnacja ust Pierre Rene pigment podkład Recenzja Revlon Rimmel Rival de Loop Rozdanie Róż Sephora Shiseido Sleek Sleek Au Naturel Sleek Lipstick Palette Sleek Monaco Sleek Respect Sleek Siren Sleek Sunset Smarowidła do ciała smoky eye Step by Step Stripped Nude swatche Szminka szminki TAG The Body Shop Ulubieńcy Ulubieńcy miesiąca Urban Decay Vichy Dermablend Wibo wieczorowy makijaż wkłady Yves Rocher Zakupy Zoeva