niedziela, 21 czerwca 2015

** Revlon Nearly Naked recenzja **

Nadszedł czas małego recenzowania, a na tapetę i pod lupę biorę dzisiaj jeden z wielu podkładów jakie posiadam, a mianowicie Revlon Nearly Naked. Nie jest on jakąś nowością, bo na rynku dostępny jest od bardzo dawna a i ja sama posiadam go na tyle długo, że wyrobioną opinię na jego temat mam.




Revlon Nearly Naked dostępny jest w Polsce w 7 odcieniach (w USA znacznie więcej) i w regularnej cenie kosztuje 49.90. Swój egzemplarz mam właśnie ze stanów przy okazji zakupów na ebay i zapłaciłam za niego niecałe 7$. Kolor idealnie ustrzeliłam bo 120 Vanille idealnie pasuje do mojej karnacji, a muszę również napisać to, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z podkładami tej marki. Jakoś tak nigdy nie dosięgnął mnie ten hype na np. sławnego colorstaya. Opakowanie standardowe, czyli 30ml i niestety bez pompki, gdzie zaczynają się jego minusy.



 Jednak żeby z góry nie skazać go na całkowitą porażkę, zacznę od plusów. Zdecydowanym plusem jest odcień, bez różowych tonów, idealnie beżowo-żółty nie odcinający się od reszty ciała i nie utleniający się, co w przypadku większości podkładów doprowadza mnie do szału. Jego cena jest również dość przyzwoita, a myślę że można go znaleźć i za jeszcze niższą cenę. Do tego SPF 20, no marzenie. Iii na tym koniec jego plusów. 


Byłoby zbyt łatwo gdybym napisała po prostu że go nie cierpię, więc przejdę do rzeczy. Jego aplikacja jest straszna, smuży przy nakładaniu pędzlem, gąbeczką czy palcami, jest jak taka guma którą można przenosić z miejsca na miejsce na twarzy i nic nie da się z tym zrobić. Aby faktycznie ładnie go nałożyć, mieszam go z innym podkładem, kremem bb lub dodaję odrobinę obojętnie jakiej bazy (rozświetlającej bądź nawilżającej w żadnym przypadku silikonowej!) i wtedy faktycznie nawet ładnie to wygląda. Utrzymuje się śmiesznie krótko, bo po 4-5h ja go nie mam kompletnie na twarzy, ściera się, zostaje na ubraniach, telefonie, generalnie wszędzie jeśli tylko przypadkowo dotknę twarzy. Niesamowicie podkreśla suche skórki (tak nawet z użyciem bazy nawilżającej, nie wspominając o kremie), osadza się na włoskach na twarzy, a jego całkowitym skreśleniem było to jak po prostu wchodzi w pory i nie powiem, miałam całkiem ładny wysyp po nim. Do tego opakowanie bez pompki powoduje to, że ciągle za dużo mi się go wylewa, a więc wydajność również na wielki minus.

Nie oczekiwałam po nim cudów, bo dobrze znałam dość skrajne opinie po nim, a więc sama nie nakręcałam się że będzie on u mnie cudem wśród podkładów, niestety ani ja ani moja skóra nie polubiła się z nim i raczej powędruje on do mojej siostry. Osobiście więcej go nie kupię i jakoś nie czuję się również skuszona żeby przetestować sławnego clorostaya. Myślę, że nie jest on również wart swojej ceny i lepiej polować na niego na promocjach o ile macie chęć na jego wypróbowanie :) 

A wy już go testowałyście? 

3 komentarze:

  1. destrukcyjna opinia :x ja bym go nie wypróbowała w sumie już po nazwie, myśląc, że da naturalny efekt, a tu proszę :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam różne opinie przed zakupem, zwłaszcza to zdanie o naturalnym wykończeniu mnie do niego przekonało, a tu kiszka po całości :/

      Usuń
  2. Ja tam w ogóle Revlona nie lubię :/ miałam Colorstay to w cieplejsze dni dosłownie się topiłam a każda ilość wyglądała jak maska :<

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję z góry za każdy otrzymany komentarz, cieszy mnie każde Wasze słowo, opinia lub sugestia skierowana na temat tego co piszę lub byście chciały abym napisała :)

Ps. Proszę nie zostawiać linków do swoich blogów i promować ich u mnie, każdy kto zostawi komentarz pod moimi postami ma zagwarantowaną pewność, że odwiedzę ich profil/bloga.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Labels

ABH Alverde Anastasia Beverly Hills Archie's Girls ArtDeco Astor Astor Perfect Stay Avon Avon Planet Spa Balea Balea balsamy Balea Bodybutter BB Krem bebe Bell Benefit BH Cosmetics Błyszczyki Bourjois Bourjois 123 Perfect Bronzer Brwi Bubchen Bubel Catrice Catrice Colibri Catrice Cucuba Catrice Hollywood's Fabulous 40ties Catrice spectaculART Catrice Une Deux Trois Chanel cienie Clarins Collection Color Tattoo Cut Crease Czerwone Brwi czerwone usta Dior DM Essence Essence Class of 2013 Essence Fantasia Essence Home Sweet Home Estee Lauder Eveline Eveline Cosmetics Eyeliner Face Chart FOTD Garnier Garnier BB Krem Garnier Hydra Adapt Giorgio Armani Golden Rose Hakuro Holika Holika Inglot Inglot Noble Joko Kiko Kobo kocie oko Kosmetyki Kreski L'Oreal La Roche Posay Laura Mercier Liz Earle LORAC Lovely MAC MAC Mineralize Skinfinish MAC Temperature Rising Maestro MakeUp Geek Makeup Revolution Makijaż makijaż kolorowy makijaż na dzień Makijaż w brązach Manhattan Max Factor Maybelline Maybelline Fit Me Mazidełka do ust MeMeMe Miss Sporty Mixed Metals MUR nowości NYX Olejek Sesa P2 P2 Nail Polish Sand Style palety Pielęgnacja skóry wokół oczu Pielęgnacja ust Pierre Rene pigment podkład Recenzja Revlon Rimmel Rival de Loop Rozdanie Róż Sephora Shiseido Sleek Sleek Au Naturel Sleek Lipstick Palette Sleek Monaco Sleek Respect Sleek Siren Sleek Sunset Smarowidła do ciała smoky eye Step by Step Stripped Nude swatche Szminka szminki TAG The Body Shop Ulubieńcy Ulubieńcy miesiąca Urban Decay Vichy Dermablend Wibo wieczorowy makijaż wkłady Yves Rocher Zakupy Zoeva